newsroom wp (strona 18 z 49)

Niespotykana anomalia. Ekspertom zabrakło określeń
WIDEO

Niespotykana anomalia. Ekspertom zabrakło określeń

Wrzesień był niezwykle ciepły, przekroczył wiele norm - mówiła w programie "Newsroom WP" Anna Woźniak, synoptyczka z IMGW. W najbliższych dniach nad Polskę przyjdą niże, które przyniosą ze sobą opady deszczu. Ciepłe dni mogą się jeszcze zdarzyć, nawet na południu Polski. Tam temperatury w piątek i sobotę mogą sięgać nawet 20 stopni Celsjusza. W całym kraju temperatury mają wynosić kilkanaście stopni, a miejscami mogą zejść poniżej dziesięciu. - Wrzesień był w wielu miejscach cieplejszy nawet o 4-4,5 stopnia (niż rok temu - red.). W tym momencie mówimy o skali, o której wcześniej nie mówiliśmy. Nie mieliśmy określenia na tak wysoką anomalię. Nie pobito rekordu temperatury maksymalnej z 2015 r., ale biorąc pod uwagę średnią miesięczną, mieliśmy do czynienia z niezwykle ciepłym wrześniem - dodała. Na najbliższe dni IMGW wydał ostrzeżenia przed silnym wiatrem (80 km/h) dla Polski północnej. Piątek ma być pogodny. Na północy mogą być przelotne opady deszczu. Najcieplej będzie na południu kraju. W nocy z piątku na sobotę wiatr na północy kraju może zawiać mocniej. Spodziewane są przelotne opady deszczu, które z północy przejdą na południe. W sobotę padać może w całej Polsce. Niedziela powinna być pogodna, choć może być chłodniej i miejscami deszczowo. Na północy kraju nadal może mocno wiać, jednak wiatr będzie słabnąć.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Godne pożałowania". Znany duchowny o postawie biskupów
WIDEO

"Godne pożałowania". Znany duchowny o postawie biskupów

- Jeżeli większość biskupów będzie dalej myśleć jak do tej pory, to kościoły będą pustoszały, księża będą narzekać i mówić, że to wszystko przez media, Żydów, masonów, jezuitów i cyklistów - mówił w programie "Newsroom WP" dominikanin o. Paweł Gużyński. - W ramach inicjatywy Kościół Wolny od Polityki czy Kongres Katoliczek i Katolików kładziemy na stół konkretne rozwiązania. Biskupi boją się nas jak diabeł święconej wody. Osoby świeckie w Kościele potrzebują swojego rzecznika. Jest mała grupa, która ma silną władzę, czyli kler i duża grupa, która władzy prawie nie ma, czyli wierni. Oni cierpią. Biskupi zadeklarowali, a teraz zaczynają się z tego wycofywać, to kwerenda wszystkich kurii w zakresie przestępstw seksualnych. Kościół trzeba odpolitycznić, rozliczyć się do bólu ze wszystkich przestępstw popełnianych przez księży i zmienić styl zarządzania. Gdybyśmy mieli właściwą strukturę zarządzania, to afery obyczajowe jak ta w Dąbrowie Górniczej, tak by nie wyglądały. Nie powinno być tak dalej, że o 95 proc. spraw związanych z życiem parafii decyduje wyłącznie sam proboszcz. Nie może być tak, że nikt nie kontroluje biskupa. Struktury kontrolne powinny należeć do świeckich. Jeśli hierarchia chce przetrwać, będzie musiała się władzą podzielić. Biskupi muszą dokonać w sobie mentalnej rewolucji. To, co prezentują sobą obecnie, jest godne pożałowania - podkreślił.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Powiem brutalnie". O. Gużyński komentuje słowa kard. Rysia
WIDEO

"Powiem brutalnie". O. Gużyński komentuje słowa kard. Rysia

Co mówi się wśród duchownych na temat kondycji Kościoła? - Większość księży mentalnie żyje w Austro-Węgrzech. Jak pan posłucha większości polskich biskupów, to oni nie mówią swoim językiem, tylko przekazem partyjnym - komentował w programie "Newsroom WP" dominikanin o. Paweł Gużyński. Dopytywany przez Pawła Pawłowskiego o kard. Grzegorza Rysia, który wydaje się przemawiać w innym nurcie niż większość biskupów, odpowiedział: - Powiem brutalnie: i co z tego? Wczoraj czytałem z nim wywiad na konkurencyjnym portalu, w którym mówił twardo, że nie ma zgody na to, żeby Kościół był uwikłany w politykę. Ja się uśmiecham, bo kard. Ryś to pobożny i mądry człowiek, ale trzeba mieć w sobie więcej odwagi i twardości, skoro jego kolega z Episkopatu, abp Marek Jędraszewski, będzie swoją obecnością autoryzował to, co działo się w Częstochowie. To śmiechu warte. Jak chcesz coś zreformować w środowisku księżowskim, to pierwsze co usłyszysz, to że jesteś bezczelny, nie szanujesz biskupa, a tym samym Chrystusa. Księża opowiadają te wszystkie niedorzeczne rzeczy, bo bronią status quo, wygody i swojego tyłka, zamiast reformować Kościół tak, jak w tej chwili potrzebuje. Nie przyjmują do wiadomości tego, że zmiana społeczna następuje dynamicznie i nie nadążają za tym. Sami są sobie winni - stwierdził.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Opozycjonista wprost: Rosjanie nie odczuwają wojny
WIDEO

Opozycjonista wprost: Rosjanie nie odczuwają wojny

Władimir Putin zarządza nowy etap mobilizacji rezerwistów. - Teraz jest kluczowy moment. Stało się jasne, że armia rosyjska nie w stanie szybko pokonać Ukrainy oraz, że nie można wygrać z Putinem w szybkim tempie. Ważne jest, co będzie dalej. Putin ma ciężką sytuację na froncie. Mimo że ofensywa ukraińska nie idzie tak szybko, jak się spodziewano. Żeby zatrzymać Ukraińców, potrzebują ludzi. W Rosji jest pewna równowaga. Rosjanie bardzo słabo odczuwają skutki tej wojny - komentował w programie "Newsroom WP" prof. Włądimir Ponomariow. - Większość ludzi, którzy mają bardzo niskie zarobki, mają dość komfortową sytuację z perspektywy nieodczuwalności wojny. Ponad połowa Rosja nie odczuwa żadnych skutków. Putin daje socjalne wsparcie, mniej więcej takie jak w Polsce rząd daje emerytom oraz ludziom, którym rodzą się dzieci. On uruchomił na potężną skalę przemysł militarny, w którym zarobki poszły w górę. Na razie czynnik strat jest mało odczuwalny. Podczas II wojny światowej prawie 10 tys. ludzi ginęło codziennie w walce z Niemcami. Teraz to ok. 250 osób. Wojna trwa 1,5 roku, a wtedy trwała 1500 dni. Putin płaci wysokie pieniądze ludziom, którzy idą na front oraz rodzinom ginących żołnierzy. Nie ma ryzyka wewnętrznego. W dużych miastach, Moskwie i Sankt Petersburgu, ludzie zamknęli się w sobie. To nie znaczy, że sytuacja nie może się w każdej chwili zmienić. Putin musi uważać na wojnę w Ukrainie i na atmosferę wewnątrz Rosji. Nie oszukujmy się. Mobilizacja trwa. Kilka dni temu rozpoczął się tradycyjny jesienny pobór do armii - dodał rosyjski opozycjonista.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Napięcia na Kaukazie. Zaczęło się od lokalnej operacji
WIDEO

Napięcia na Kaukazie. Zaczęło się od lokalnej operacji

Co jest powodem napięć w Górskim Karabachu na Kaukazie południowym? - 19 września Azerbejdżan przeprowadził tzw. lokalną operację antyterrorystyczną, która miała na celu zamknięcie tzw. sprawy karabachskiej - mówiła w programie "Newsroom WP" Stasia Budzisz, ekspertka ds. Europy Środkowo-Wschodniej. Stwierdziła, że napięcia między Ormianami a Azerami zaczęły się jeszcze w ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego, którego częścią były oba kraje. - Był to autonomiczny region, który należał do Azerbejdżanu, ale był w większości zamieszkany przez etnicznych Ormian. Mamy do czynienia z konfliktem etnicznym, a nie religijnym. Zaczęło się pod koniec lat 80. od pogromów Ormian w Azerbejdżanie, a potem na odwecie w Armenii i Górskim Karabachu. Doszło do wojny, którą Armenia wygrała i przejęła enklawę, z której 30 lat temu wygnano Azerów. Nazwano ją republiką Górskiego Karabachu, który nie jest uznawany nawet przez Armenię. Azerowie musieli z tego terenu wyjść. Nikt nie wierzył, że Azerbejdżan odzyska swoje tereny. Udało się to w 2020 r. - dodała. Wtedy Azerbejdżan odzyskał wszystkie tereny okupowane przez Armenię i część Górskiego Karabachu. Od tego czasu trwały rozmowy pokojowe między premierem Armenii a prezydentem Azerbejdżanu. Rosja mediowała, ale nie zależało jej na zamknięciu konfliktu. Mediowały USA i UE. Azerbejdżan chciał uznania integralności terytorialnej przez Armenię. Premier Paszynian już od dłuższego czasu powtarzał, że uznaje Górski Karabach za część Azerbejdżanu - dodała.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rozmowy pokojowe. "Azerbejdżan nigdy nie straci Karabachu"
WIDEO

Rozmowy pokojowe. "Azerbejdżan nigdy nie straci Karabachu"

5 października w Hiszpanii mają spotkać się liderzy Armenii i Azerbejdżanu. - Mają to być rozmowy pokojowe. Podejrzewam, że kwestia Karabachu nie będzie dyskutowana, ponieważ prezydent Azerbejdżanu uważa, że to sprawa wewnętrzna jego kraju. Jeżeli odejdą wszyscy Ormianie, to skończy się tzw. problem karabachskich Ormian i ich bezpieczeństwa, bo ich nie będzie. Azerbejdżan odzyskuje pełną kontrolę nad swoim terytorium. Tam będzie dyskutowana kwestia pokoju. Chodzi o korytarz na południu Armenii, deblokadę dróg, które prowadzą przez południową prowincję. To jest dla Armenii potężny problem, ponieważ nie chce się zgodzić na eksterytorialny korytarz, który połączy Azerbejdżan z Turcją. Nie może się zgodzić, by korytarz nie był przez nią kontrolowany, a Azerbejdżan chce mieć nad nim samodzielną kontrolę. Nie wiadomo jak zachowa się Rosja. Być może dojdzie do obalenia premiera Paszyniana i zostanie przywrócony tzw. klan karabachski, czyli prorosyjska poprzednia władza. Tam nie ma lidera. Nie jest powiedziane, że nie można go wykreować. - komentowała w programie "Newsroom WP" Stasia Budzisz, ekspertka ds. Europy Środkowo-Wschodniej. Komu w tej sytuacji powinna kibicować Polska? - Zależy na co zwracać uwagę. Jeżeli uznajemy Krym za ukraiński, a Abchazję i Osetię Południową za część Gruzji, to uznajemy Karabach za część Azerbejdżanu. On nigdy nie stracił z mapy Górskiego Karabachu. On był pod kontrolą Ormian, a część terenów Azerbejdżanu była przez Armenię przez prawie 30 lat okupowana. Nam się opłaca rozmawiać z Azerbejdżanem. Armenia nie ma tam dużego znaczenia jeśli chodzi o gospodarkę. USA siedzi w Armenii i stara się część wpływów przejąć. Iran bardzo nie chce, by ten eksterytorialny korytarz powstał i odciął go od szlaków komunikacyjnych. Cały czas proponuje Armenii wsparcie dyplomatyczne i militarne. Tam może wydarzyć się wszystko - dodała.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki